Jakie zadanie pełnią hotspoty w fotowoltaice?

Jednym z kluczowych elementów, na który klienci zwracają uwagę przy wyborze paneli, jest ich wytrzymałość na uszkodzenia mechaniczne. To również aspekt, na który mocno stawiają producenci. W praktyce panele są nadal podatne na mikrouszkodzenia. Takie uszkodzenia nie tylko negatywnie wpływają na efektywność działania, ale mogą doprowadzić do poważnych awarii w postaci tzw. efektu hotspot.

Hotspot

Gorący punkt rozwija się, gdy jedna komórka w łańcuchu ma znacznie niższy prąd niż inne. W najprostszym przypadku komórka, w której powstaje gorący punkt, znajduje się w cieniu. Zdarza się, że cała energia wytwarzana przez komórki jest rozpraszana przez komórkę w cieniu, co powoduje wysokie przegrzanie na małym obszarze. Stąd nazwa hotspot. To wysokie przegrzanie może nawet przekroczyć temperaturę 250 stopni. Zachodzi przepływ prądu wstecznego i to wskutek tego zjawiska następuje przegrzanie, jeśli wystąpią mikrouszkodzenia. Konsekwencją jest dalsza degradacja modułu z uszczerbkiem, a w skrajnym przypadku może doprowadzić do samozapłonu paneli.

Źródła drobnych wad materiałowych

Podczas produkcji paneli fotowoltaicznych są one narażone na wpływ różnych czynników. Głównie są to wysokie temperatury, kontakt z substancjami chemicznymi czy działanie naprężeń mechanicznych. Mimo że aktualne procesy produkcji są silnie zoptymalizowane, nadal mogą powstawać niewielkie pęknięcia i mikro skazy. Takich mikrouszkodzeń może zwykła kontrola jakości nie wykryć. Należy wspomnieć o odpowiednich zabezpieczeniach podczas transportu, a także niewłaściwym montażu.

Jak często?

Efekt hotspot w fotowoltaice odnotowuje się bardzo rzadko. Po pierwsze nawet najmniejszy kawałek panela nie powinien znajdować się w cieniu. Zwróćmy uwagę, jaką stratę wizerunkową przyniósłby producentowi, czy firmie zakładającej panele, samozapłon. Mimo wszystko warto wybierać urządzenia oznaczone jako HSP Hot Spot Protect lub zlecić badanie kamerą termowizyjną.